szkolenia dla nauczycieli, szkolenie dla nauczycieli, kursy doskonalenia nauczycieli,, wewnątrzszkolne doskonalenie nauczycieli, ocenianie kształtujące, szkolenia nauczycieli, centrum doskonalenia nauczycieli, centrum kształcenia nauczycieli

Czas przestać owijać w bawełnę oczywiste oczywistości w obawie, że ktoś się obrazi. Czas spojrzeć prawdzie w oczy i rozpocząć proces zmiany. To nie musi być trudne, jeśli dobrze się przygotujesz i zaplanujesz. Zasługujemy na lepszą edukację!

Nie ma we mnie zgody na traktowanie stopni jak narzędzia dyscyplinującego, a równocześnie motywującego uczniów do… no właśnie! Do czego?!

Jak potraktować taką sytuację:

Klasa IV, pierwsza lekcja plastyki. Większość dzieci jeszcze wierzy, że potrafią rysować. Jeszcze się cieszą, kiedy dostają do ręki kredki i farby. Jeszcze jest szansa, żeby rozwijać ich twórczy, artystyczny potencjał.

Ale Pani Nauczycielka ma inny plan. Najpierw przez 30 minut dyktuje, a dzieci zapisują (przypominam – 4. klasa, nie wszystkie dzieci piszą już tak szybko, jak dorośli), co mają przynosić/mieć na lekcjach. Sprawdza, czy wszystkie dzieci mają na lekcji podręczniki i uczniowi, który go nie ma stawia jedynkę! Tak! Na pierwszej lekcji, kiedy nawet nie będą korzystać z tego podręcznika.

Jak myślisz, jakie nastawienie do lekcji plastyki Pani Nauczycielka wyrobiła u swoich uczniów? Co poczuł uczeń, który dostał jedynkę za brak podręcznika? (warto wspomnieć, że stawianie jedynek za brak czegokolwiek – zadania domowego, stroju na wf., przyborów na matematykę, itd.) jest niezgodne z prawem, a moim zdaniem też niezgodne ze zdrowym rozsądkiem. Nie można ocenić czegoś, czego nie ma!.

Po co? Po co ta jedynka? Co Nauczycielka chciała w ten sposób osiągnąć? Żeby uczniowie się bali i przynosili podręcznik na każdą lekcję?

Taki stopień to złamanie prawa! Więc nauczycielka popełniła przestępstwo. Tylko, kto ma egzekwować prawo wobec nauczycieli je łamiących?

Co mówi prawo o ocenianiu?

Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z 19.02.2019 Oceny są dwojakiego rodzaju: klasyfikacyjne i bieżące. Klasyfikacyjne od klasy IV wyrażane w skali od 1 do 6 mają być wystawiane na koniec roku! Bieżące, mają:

  • 12[1]. Ocenianie bieżące z zajęć edukacyjnych ma na celu monitorowanie pracy ucznia oraz przekazywanie uczniowi informacji o jego osiągnięciach edukacyjnych pomagających w uczeniu się, poprzez wskazanie, co uczeń robi dobrze, co i jak wymaga poprawy oraz jak powinien dalej się uczyć.

Czy postawienie cyfry 1 lub dwa lub 3 lub 4 itd. Może wskazać uczniowie co robi dobrze, co i jak wymaga poprawy i jak powinien się dalej uczyć?! Oczywiście, że NIE! To jest niemożliwe. Co więc sprawia, że tak wielu rodziców, uczniów i nauczycieli uważa, że to właśnie jest najlepszy sposób na wspieranie ucznia w postępach w nauce?

Powodów jest kilka. Przede wszystkim przyzwyczajenie. Stopnie w szkole były zawsze. Tylko, że dawniej nauczyciele używali stopni jako oceny klasyfikacyjnej. Określającej, ile ktoś się nauczył. Tak było w czasach, kiedy ja chodziłam do szkoły. Ja w semestrze miałam po 2-3 stopnie z każdego przedmiotu! Nie wiadomo kiedy, stopnie stały się też narzędziem bieżącego dyscyplinowania uczniów (jako kara) oraz jako nagroda za każde wykonane przez ucznia zadanie. To stopniowo doprowadziło do tego, że uczniowie już niczego nie chcą robić bez nagrody, czyli bez stopnia. To jest mechanizm psychologiczny udowodniony w wielu eksperymentach. Nagroda zabija sens i radość z wykonywania działania, za które tę nagrodę ma się otrzymać.

Nauczyciele uważają, że stopnie motywują uczniów do uczenia się, do bycia przygotowanym do lekcji. Jest to jeden ze mitów! Stopnie, jak każda kara i nagroda, to motywacja zewnętrzna. Krótkotrwała i szybko tracąca swoją atrakcyjność. Chcemy coraz lepszych, większych nagród, bo to, co już mamy traci swoją wartość.

Chętnie robimy to, co wydaje nam się atrakcyjne! To, co wynika z naszej motywacji wewnętrznej. Potwierdza to badanie „Ukryte koszty nagród” przeprowadzone przez Marka Leppera i Davida Greene’a.

Przez 3 dni obserwowali dzieci w przedszkolu, aby wyłowić te, które najchętniej spędzały czas na rysowaniu. Potem, podzielili je na 3 grupy.

Grupa 1. – grupa „oczekująca nagrody”. Pokazano im dyplom „dobrego rysownika” i zapytano, czy chcą rysować, aby tę nagrodę dostać.

Grupa 2. – grupa „nieoczekująca nagrody”. Naukowcy zapytali dzieci, czy chcą rysować. Jeśli się na to zdecydowały, po ukończeniu rysunku naukowcy dawali każdemu dyplom „dobrego rysownika”.

Grupa 3. – grupa „bez nagrody”. Zapytano dzieci, czy chcą rysować, ale ani nie obiecywali dyplomów na początku, ani nie dawali im go na końcu.

Po dwóch tygodniach od eksperymentu, podczas czasu wolnego, nauczycielki rozłożyły kartki, kredki i pisaki.

Jak zachowały się dzieci z poszczególnych grup?!

Grupa 1. – grupa „oczekująca nagrody”. Pokazano im dyplom „dobrego rysownika” i zapytano, czy chcą rysować, aby tę nagrodę dostać.

Grupa 2. – grupa „nie oczekująca nagrody”. Naukowcy zapytali dzieci, czy chcą rysować. Jeśli się na to zdecydowały, po ukończeniu rysunku naukowcy dawali każdemu dyplom „dobrego rysownika”.

Grupa 3. – grupa „bez nagrody”. Zapytano dzieci, czy chcą rysować, ale ani nie obiecywali dyplomów na początku, ani nie dawali im go na końcu.

Wnioski:

  1. Oczekiwanie nagrody zamienia zabawę (robienie czegoś z przyjemnością) w pracę!
  2. Nagrody warunkowe – jeśli to zrobisz, dostaniesz tamto – mają negatywny wpływ!
  3. Materialne nagrody wywierają zwykle istotny negatywny wpływ na wewnętrzną motywację.
  4. Nagroda, która warunkuje wykonanie czegoś, zabija chęć wykonania!

Sami, w codziennym życiu doświadczamy tego! Przecież dorośli, kiedy czegoś się uczą, nie oczekują, że ktoś postawi im stopnień, tylko potrzebują informacji, co robią dobrze, co i jak wymaga poprawy oraz jak powinni dalej się uczyć. Zdawaliście egzamin na prawo jazdy, a może uczyliście się jeździć na nartach lub rolkach?  Czy od instruktora oczekiwaliście, że po każdym Waszym działaniu powie: jedynaka albo czwórka, albo szóstka? Nie! Stanowczo nie! Potrzebowaliście informacji, co było dobrze, co wymaga poprawy i jak to zrobić.

Średnia arytmetyczna, czyli kolejny absurd

Stawianie stopnia na podstawie średniej stopni uzyskanych w procesie uczenia się to jest kolejny absurd niezgodny z prawem. To tak, jakby sprinterowi, który podczas treningów stopniowo poprawił swój wynik, a na zawodach pobił rekord powiedzieć: ale my twój wynik obliczymy jako średnią wyników uzyskanych podczas treningów i tego z zawodów! Ocena klasyfikacyjna powinna określać stan wiedzy i umiejętności uczącego się w momencie ich sprawdzania. Nie może być więc średnią stopni!

Dziś uczniowie koncentrują się na liczeniu swoich średnich. Niektórzy są po prostu mistrzami w określaniu, kiedy im się opłaca dostać lepszy stopnień, a kiedy mogą odpuścić. Cała energia jest więc kierowana w stronę liczenia i szykowania strategii: jak otrzymać stopień, a nie na uczenie się, rozwój…

Średnia arytmetyczna, czyli kolejny absurd

Stawianie stopnia na podstawie średniej stopni uzyskanych w procesie uczenia się to jest kolejny absurd niezgodny z prawem. To tak, jakby sprinterowi, który podczas treningów stopniowo poprawił swój wynik, a na zawodach pobił rekord powiedzieć: ale my twój wynik obliczymy jako średnią wyników uzyskanych podczas treningów i tego z zawodów! Ocena klasyfikacyjna powinna określać stan wiedzy i umiejętności uczącego się w momencie ich sprawdzania. Nie może być więc średnią stopni!

Dziś uczniowie koncentrują się na liczeniu swoich średnich. Niektórzy są po prostu mistrzami w określaniu, kiedy im się opłaca dostać lepszy stopnień, a kiedy mogą odpuścić. Cała energia jest więc kierowana w stronę liczenia i szykowania strategii: jak otrzymać stopień, a nie na uczenie się, rozwój…

Presja rodziców – dobre stopnie dziecka to mój życiowy sukces!

Nie bez znaczenia jest też kwestia presji na uzyskanie jak najwyższych ocen, jaką wywierają na dzieci rodzice. Dziecko traktowane jest czasami jak inwestycja, powód do dumy. Chwalenie się świadectwami z czerwonym paskiem, piątkami i szóstkami otrzymywanymi przez dziecko w codziennej edukacji to dla wielu rodziców podnoszenie własnego poczucia wartości! Wywieranie presji na dzieci poprzez system kar i nagród za stopnie, które dostaje dziecko to metody wpływania na swoje pociechy. Z pewnością kryją się za tym pozytywne intencje rodziców, ale 1nikt nie uświadamia im, że tak naprawdę sukces życiowy buduje się nie na dobrych stopniach ze wszystkich przedmiotów, tylko na odnalezieniu swojej pasji. Szczęśliwi ludzie pracują wykonując to, co lubią, co sprawia im satysfakcję!  Jednym słowem budowanie motywacji zewnętrznej, często bez refleksji: w czym moje dziecko jest dobre, co może być jego pasją sprawia, że to właśnie niektórzy rodzice stawiają największy opór przy rezygnacji nauczycieli i szkół ze stopni.

Trzeba też przypomnieć raz jeszcze, że oczekiwania dotyczące wyników (ocen/stopni) wcale nie sprzyjają wytworzeniu wewnętrznej motywacji do nauki.

Co będzie, jeśli nic nie zmienisz?

Zdaję sobie sprawę, że zmiana nie jest prosta. Doświadczają tego szkoły/nauczyciele, którzy zaczynają proces odchodzenia od stopni. Najczęściej największymi „oporowymi” są rodzice i sami uczniowie.  Jak zacząć proces zmiany?

  1. Zmianę wprowadzaj ewolucyjnie, małymi krokami. Zacznij od ograniczenia a najlepiej wyeliminowania stopni w ramach oceniania bieżącego, czyli w procesie uczenia się. Zostawcie stopnie określające efekt uczenia się, czyli klasyfikacyjnej.
  2. Wśród nauczycieli znajdź takich, którzy mają gotowość podjęcia próby. Zmierzenia się z taką zmianą. Zagwarantuj im dobre wsparcie – kurs „Do celu bez stopni” Zosi Przystup i Majki Kędzierskiej. Nauczycielek, które od wielu lat już nie stawiają stopni.
  3. Potem spotykaj się z nimi, rozmawiaj, spraw, aby poczuli się wzmacniani, doceniani przez Ciebie. Najlepiej stwórz z nich zespół. Możesz też skorzystać z mentoringu, który mogą poprowadzić nasze trenerki.
  4. Przygotowuj całą społeczność na to, że już od września zmiana obejmie wszystkich nauczycieli. Zamów wykład dla rodziców, uświadamiający im, jak wiele niedobrego przynoszą stopnie ich dzieciom. Nikt nie chce, aby jego dziecko było bezwolnym, zdalnie kierowanym przez kary i nagrody pół automatem. Przygotujcie materiały edukacyjne, ulotki itd. Niech ta zmiana stanie się czymś bardzo żywym i istotnym w Waszej społeczności.
  5. Zapisz się na kurs coachingowy, gdzie nauczysz się, jak rozmawiać z nauczycielami, aby budowali w sobie gotowość do zmiany.

Wprowadzanie zmiany to długotrwały proces. Szczególnie zmiany nawyków, a stawianie stopni w ramach bieżącego oceniania to taki nawyk funkcjonujący w głowach każdego z nas.

Wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do tego jak jest. Że są stopnie. Że ławki. Że nauczyciel mówi, uczeń słucha. To się sprawdzało w XIX wieku. Dziś już nie. Dziś taka szkoła to czas stracony. Stwórzmy szkołę odpowiadającą na potrzeby współczesnego świata.

Podejmij tę decyzję. My będziemy Cię wspierać. Pamiętaj:

Ludzie żałują tego, czego nie zrobili! Mam takie rozmowy także z liderami edukacji. Z dyrektorami szkół, którzy 8 lub 4 lata temu chcieli wprowadzić zmiany w kierowanych przez siebie szkołach, ale zabrakło im wytrwałości. Teraz żałują, bo mają świadomość w jak innym miejscu byliby teraz.